Wielowektorowość w polityce zagranicznej Ukrainy.

Mykoła Riabczuk, w swojej pracy „Dwi Ukraini: realni mieży, wirtualni wijny”, [ wydane w Kijowie w 2003 r.] zwraca nam uwagę na paradoksy ukraińskiej państwowej myśli strategicznej. Jego analizy w większym stopniu dotyczą postkolonialnej mentalności elit rządzących, ale dają nam przy tym cały szereg niezwykle ciekawych ilustracji pokazujących na czym polega ten postkolonializm. Z najważniejszych należy wymienić kwestie dotyczące roli języka, proces wyznaczania obszarów politycznych sporów, wpływ tzw. postkomunistycznej hagiografii na retorykę polityczną, podziały geopolityczne wewnątrz samej Ukrainy itd. Kilkakrotnie w pracach Riabczuka powtarza się anegdota znana przecież wśród politologów obszaru postsowieckiego, a będąca komentarzem do prób podejmowanych przez elity postmarksistowskie stworzenia modelu rozwoju w oparciu o tzw. trzecią drogę. „Trzecia droga prowadzi do trzeciego świata” kpi Riabczuk przekonując iż miejsce Ukrainy jest w Europie i w procesie integracji ze strukturami euro-atlantyckimi. Każde błądzenie po Euroazji (projektach typu ZBiR, WNP, wspólne obszary gospodarcze itd.) kończy się dla Ukrainy tym samym – większym uzależnieniem od Rosji i zagrożeniem dla suwerenności.

W tekście „Retoryka i polityka: paradoksy ukraińskiej wielowektorowości” Riabczuk z nadmiernym jak widać po ośmiu latach od wydania książki, optymizmem relacjonował reakcję Putina na deklaracje Kuczmy o zamiarach wstąpienia do NATO. Miał wówczas powiedzieć, iż sprawa wstąpienia Ukrainy do NATO jest jej wewnętrzną sprawą. Życie pokazało, że Moskwa nigdy nie pozostała obojętna wobec tak zdeklarowanej orientacji prozachodniej Kijowa. To z kolei potwierdza inna tezę autora dotyczącą już wewnątrz ukraińskiej logiki politycznej, którą nazywa w wielu swoich pracach „momentokracją”. Ekipa Kuczmy w latach 200-2001 doszła do wniosku, że należy zdywersyfikować swoje interesy gospodarcze i otworzyć się szerzej na Zachód. Problemem miały być cały czas realizowane kontrakty na dostawy broni i wyposażenia wojskowego do krajów niekoniecznie uchodzących za wzory praworządności w świecie. Aby uniknąć konfliktu z instytucjami Zachodu należało, według Riabczuka, znaleźć jakiś argument, iż Ukraina jest gotowa do daleko idącej współpracy z Zachodem. Stąd pomysł deklaracji o przystąpieniu do NATO (w przyszłości oczywiście, jakiejś tam…). Riabczuk cytuje dla wzmocnienia swojej tezy o tzw. „momentokracji” w ukraińskiej polityce tekst Tatiany Korobowoj „Psi walc”. Muzyczny temat na dwa palce, plum, plum… po klawiszach fortepianu. Zagramy dziś WNP, plum, plim, a jutro NATO, plim,plim,plum….