Od dziecka uwielbiałem wędrować po górach. Najpierw w podstawówce Bieszczady, Gorce, Beskidy, Sudety. potem w liceum także Tatry. Pociąg ze Szczecina do Przemyśla, całonocna podróż, zaczarowany , odmienny świat, w którym zrozumiałem (to był chyba 1974 rok) także o czym śpiewa Krystyna Prońko, gdy pada deszcz w Cisnej. W 2000 roku wyrwałem się na miesięczną wyprawę w Himalaje – dookoła Annapurny… zdjęcia wkrótce…