Nakładem wydawnictwa UW ukazała się książka Michała Jagiełły „Narody i narodowości. Przewodnik po lekturach[1]. Jest to praca wymagająca skupienia, gdyż erudycja i wnikliwość autora zmusza nas do uważnego zatrzymywania się niemal przy każdym cytacie i opisywanym nazwisku. Autor zabiera nas w podróż, opowiada o problematyce rodzących się narodów korzystając z fragmentów dzieł i tekstów szczególnie znamiennych dla opisywanej epoki. Tak jak w czasie wędrówki w górach przewodnik pokazuje wierzchołki, łańcuchy szczytów i opowiada o zdarzeniach związanych z każdym miejscem i widokiem.

Dzięki temu powstaje collage dający niemal fotograficzny obraz procesu wyłaniania się idei narodowych od końca XVIII do początku XX wieku. Jagiełło z wprawą wytrawnego poszukiwacza cytatów prowadzi nas przez cały XIX wiek ilustrując gorące dyskusje w ówczesnej prasie wokół problemu budowania idei narodowej. Mimo, że porządek powestfalski mamy wówczas daleko poza sobą, tuż obok nas, w obrębie granic dawnej I Rzeczpospolitej pojawiają „inni” – nowi wschodni sąsiedzi – Litwini, Ukraińcy, Białorusini. Trudno przez gardła i pióra przechodzi, nawet tym Polakom najbardziej empatycznie nastawionym do „uciskanego ludu”, że oto musimy uznać fakt istnienia narodów, których wcześniej nie musieliśmy dostrzegać.

Zwłaszcza po lekturze „Narodów i narodowości” Jagiełły wydaje się, że bez lektur przeczytanych i cytowanych przez Jagiełłę, nie da się dyskutować o współczesnej polityce wschodniej. Jej korzenie, bowiem głęboko tkwią w problemach poruszanych w ówczesnych publikacjach, zwłaszcza tych z końca XIX i początku XX wieku.

Dyskusja na temat narodów i powstających na ich fundamencie państw stała się dla nas na nowo szczególnie aktualna w latach 1990-1991. W tym czasie za wschodnimi granicami świeżo powołanej do życia III RP wyłaniają się nowe państwa powstające na gruzach ZSRR. Odwiedzający w tym czasie litewską, ukraińską i białoruską republikę sowiecką polscy dziennikarze, dyplomaci, politycy, ludzie nauki ze zdumieniem odkrywają, że po kilkudziesięciu latach ze stanu hibernacji budzą się nie tylko narody i ich wciąż wątłe elity, ale wraz z nimi powstają do życia na nowo te same demony, strachy, stereotypy, które w zwłaszcza w pierwszej połowie XX wieku zatruwały relacje Polski z tymi państwami i narodami. Odżywa dyskusja o zapomnianych bohaterach i antybohaterach, wracają lęki o granice państw, o lojalność poszczególnych grup społecznych i narodowych, wracają spory wokół dziedzictwa historycznego i politycznej sukcesji idei a także w wymiarze najbardziej bolesnym spory o znaczenie i miejsce w dziejach każdego z narodów takich miast-symboli jak Lwów, Wilno czy Grodno.


[1] Michał Jagiełło „Narody i narodowości. Przewodnik po lekturach”, Warszawa 2010, wyd. Uniwersytetu Warszawskiego (s.260); (autor zapowiada we wstępie wydanie wkrótce drugiej części „Razem czy osobno”, obejmującej okres od 1906 do 1918 r.)

Jeżeli chcesz otrzymać cały tekst napisz: mariusz.maszkiewicz@gmail.com